Co boli marketera

Boli RoI! czyli zwrot z wydatków poniesionych na marketing (RoI – return on investment). Tak by można było w skrócie podsumować bolączki każdego marketera, a ból ten nasila się przy działaniach promocyjnych. Wszak już Henry Ford powiedział, że: „Wiem, że połowa mojej reklamy to wyrzucone pieniądze. Nie wiem tylko, która to połowa.” Ford to jednak miał łatwo. Banalne media, banalna konkurencja, łatwi do określenia odbiorcy produktów. A teraz? Teraz na rynku dzieje się! Technologia zmienia media, zmienia społeczeństwa. Nic nie jest oczywiste, nic nie jest pewne. Trwa nieustanna pogoń za nowymi rozwiązaniami. Jakie by one nie były, wcześniej czy później firma stawia pytanie, czy jej się to opłaci.

Zatrzymajmy się na jednym modnym rozwiązaniu. Czy warto tworzyć fanpage? Szerzej rzecz ujmując, czy warto wchodzić w tzw. social media (niesłusznie utożsamiane z serwisami społecznościowymi). Odpowiedź wydaje się prosta. Tak, wszyscy w to wchodzą. Tak, prowadzenie fanpage’u niedużo kosztuje. Sceptyk powie, gdzie dowody na skuteczność (łatwiejsze do znalezienia: liczba fanów) i efektywność. Wykazanie efektywności SMM to już duży problem. eMarketer (wiodący na świecie dostawca informacji z zakresu mediów i marketingu) podsumowując rok 2011 i prorokując co będzie się działo w 2012 opublikował tekst pod tytułem: 2012 Trends: Social Media Metrics Take Center Stage. A podtytuł brzmiał: Marketers still focusing on soft metrics, can’t gauge RoI. W tekście zaś znajdziemy: tylko 20% badanych firm potrafi wykazać, że działania w mediach społecznościowych są efektywne czyli zmierzyć RoI. Tematy efektywności wstydliwie przemilczają promotorzy SMM jak i wielu innych narzędzi (przodują w tym PRowcy). Aby była jasność RoI nie rozważamy „na poziomie” mediów, licząc czy je taniej czy drożej kupiliśmy, ale konfrontując wyniki sprzedażowe z wydatkami na promocję. Działania w mediach mogą być bardzo efektywne np. możemy bardzo tanio kupić (uzyskać) liczbę odsłon naszego logotypu (także dzięki działaniom PR), ale to nie będzie prowadzić do zmian w sprzedaży. Nie ma tu miejsca na szczegółowe wywody. Warto jedynie podkreślić, że efekty działań promocyjnych są przeważnie bardzo trudne do zmierzenia, ale nie można odstępować od prób pomiaru RoI. Każde nowe narzędzie promocji ma swój okres niemowlęcy, kiedy RoI schodzi na dalszy plan. Potem przychodzi twarda rzeczywistość i pytania – wykaż RoI. A to bywa dla wielu narzędzi bolesne!