Komunikacja marketingowa a promocja

Kilka lat temu uruchamiając Studia Podyplomowe Nowoczesnej Promocji tak jak niżej uzasadniałem, dlaczego to studia o promocji a nie o komunikacji marketingowej.  Uruchomiliśmy 10 edycji SP Nowoczesna Promocja. Po 10 latach przyszedł czas na zmiany. SP Nowoczesna Promocja zostały przez nas „porzucone”. Teraz naszym dzieckiem są nowe studia: Studia Podyplomowe Komunikacja Marketingowa w Internecie. Jak widać moda na komunikację wygrała i nowe studia mają w nazwie, tak poszukiwaną przez wielu, frazę: komunikacja marketingowa. Zawężamy się do Internetu, ” konsumujemy” doświadczenia i … zapraszamy na nowe studia: Studia Podyplomowe Komunikacja Marketingowa w Internecie.


Ktoś zapyta, a dlaczego taki a nie inny tytuł studiów, dlaczego nie np. komunikacja marketingowa? Wszak różnych przedsięwzięć pt. akademia komunikacji marketingowej na rynku nie brak, a tu poczciwa promocja (i to w akademii 🙂

Marketing to dziedzina okrutnie podatna na mody. Na fali są ciągle nowe mody, trendy. Ludzie piszą książki, magisterki, doktoraty i habilitacje :). Jedna z mód to moda na komunikację marketingową. Pewien geniusz wpadł na pomysł, że trzeba inaczej nazwać działania promocyjne. Wiadomo było 4 P teraz jest 4 C (też stareńkie). Liczbę p i c można mnożyć, ale ja się zatrzymam jedynie na tej cudownej zmianie promocji w komunikację marketingową.

Apostołowie komunikacji mówią, że jest to coś lepszego od promocji, ponieważ oznacza komunikację interaktywną, dwukierunkową. Promocja jest uosobieniem wszelkiego zła, bo oznacza przekazywanie informacji od reklamodawcy do konsumenta. O zgrozo nikt nie czeka na informację zwrotną. Czyżby?

  1. pod pojęciem komunikacji nie mieści się żaden określony model komunikacji. Mieszczą się wszystkie modele. Czyli także ten jednokierunkowy jak i dwukierunkowy;
  2. trudno coś promować, jeśli się nie słucha drugiej strony. Klasyczna promocja to promocja osobista. W niej zawsze komunikacja była dwukierunkowa. W klasycznej reklamie telewizyjnej wydaje się, że reklamodawca nadaje, a konsument odbiera. Ale czyżby od konsumenta wcale nie płynęła informacja zwrotna? Nieprawda, przecież badania marketingowe, to nic innego aniżeli wsłuchiwanie się w to, co chce powiedzieć odbiorca. A jeśli odbiorców są miliony, to po to ktoś wymyślił metody wnioskowania statystycznego by robić z nich użytek. No i jest jeszcze targetowanie behawioralne (a w nim retargetowanie, reklama RTB), które zupełnie ucieka tym podziałom, ale o tym na Studiach;
  3. chowając się pod nalepką „komunikacja” nie schowamy naszych intencji, naszych czyli reklamodawcy. My chcemy coś wypromować, a promujemy by sprzedać.

Dlatego ja tkwię uparcie przy określeniu promocja, która z „pełną beztroską” definiuję jako sposób komunikowania się instytucji z otoczeniem. I tyle i już, a dlaczego nie?! Dla mnie promocja jest tożsama z komunikacją. Mówiąc: „promuję”, mówię: „komunikuję się w celu promowania marki X, Y, Z”. U mnie definicja się nie zmienia, ale u innych owszem. Mają poczucie innowacyjności, nowoczesności, ale czy słusznie? Czy mamy do czynienia ze zmianą treści, czy tylko etykiety? Dla mnie tylko etykiety! Dlatego nie mamimy słuchaczy zmianą nazwy.

Jacek Wójcik

Kierownik Studiów

Możliwość komentowania jest wyłączona.