• Dlaczego warto?

    Zapytałem pewnego znajomego profesora, dlaczego przestał się zajmować marketingiem. Odpowiedział szczerze: „wiesz marketing jest jak książka kucharska, zawiera przepisy jak zrobić to czy tamto, a dla mnie jest to po prostu nudne”.

    Z połową tej opinii zgadzam się, z drugą nie. Marketing może być pasjonujący. Zgadzam się zaś z tym, że marketing „na poziomie” podręczników jest czymś jak książka kucharska. I to taka banalna książka kucharska, która zawiera przepisy jak ugotować makaron. Takie przepisy też trzeba znać, ale jeśli ktoś szuka tylko gotowych, prostych rozwiązań czy narzędzi, to nasze Studia nie są dla niego!

    więcej

  • Promocja vs komunikacja

    Ktoś zapyta, a dlaczego taki a nie inny tytuł studiów, dlaczego nie np. komunikacja marketingowa? Wszak różnych przedsięwzięć pt. akademia komunikacji marketingowej na rynku nie brak, a tu poczciwa promocja (i to w akademii :)

    Marketing to dziedzina okrutnie podatna na mody. Na fali są ciągle nowe mody, trendy. Ludzie piszą książki, magisterki, doktoraty i habilitacje :). Jedna z mód to moda na komunikację marketingową. Pewien geniusz wpadł na pomysł, że trzeba inaczej nazwać działania promocyjne. Wiadomo było 4 P teraz jest 4 C (też stareńkie). Liczbę p i c można mnożyć, ale ja się zatrzymam jedynie na tej cudownej zmianie promocji w komunikację marketingową.

    Apostołowie komunikacji mówią, że jest to coś lepszego od promocji, ponieważ oznacza komunikację interaktywną, dwukierunkową. Promocja jest uosobieniem wszelkiego zła, bo oznacza przekazywanie informacji od reklamodawcy do konsumenta. O zgrozo nikt nie czeka na informację zwrotną. Czyżby?

    1. pod pojęciem komunikacji nie mieści się żaden określony model komunikacji. Mieszczą się wszystkie modele. Czyli także ten jednokierunkowy jak i dwukierunkowy;
    2. trudno coś promować, jeśli się nie słucha drugiej strony. Klasyczna promocja to promocja osobista. W niej zawsze komunikacja była dwukierunkowa. W klasycznej reklamie telewizyjnej wydaje się, że reklamodawca nadaje, a konsument odbiera. Ale czyżby od konsumenta wcale nie płynęła informacja zwrotna? Nieprawda, przecież badania marketingowe, to nic innego aniżeli wsłuchiwanie się w to, co chce powiedzieć odbiorca. A jeśli odbiorców są miliony, to po to ktoś wymyślił metody wnioskowania statystycznego by robić z nich użytek. No i jest jeszcze targetowanie behawioralne (a w nim retargetowanie), które zupełnie ucieka tym podziałom, ale o tym na Studiach;
    3. chowając się pod nalepką „komunikacja” nie schowamy naszych intencji, naszych czyli reklamodawcy. My chcemy coś wypromować, a promujemy by sprzedać.

    Dlatego ja tkwię uparcie przy określeniu promocja, która z „pełną beztroską” definiuję jako sposób komunikowania się instytucji z otoczeniem. I tyle i już, a dlaczego nie?! Dla mnie promocja jest tożsama z komunikacją. Mówiąc: „promuję”, mówię: „komunikuję się w celu promowania marki X, Y, Z”. U mnie definicja się nie zmienia, ale u innych owszem. Mają poczucie innowacyjności, nowoczesności, ale czy słusznie? Czy mamy do czynienia ze zmianą treści, czy tylko etykiety? Dla mnie tylko etykiety! Dlatego nie mamimy słuchaczy zmianą nazwy.

    Jacek Wójcik

    Kierownik Studiów

    więcej

  • Co boli marketera

    Boli RoI! czyli zwrot z wydatków poniesionych na marketing (RoI - return on investment). Tak by można było w skrócie podsumować bolączki każdego marketera, a ból ten nasila się przy działaniach promocyjnych. Wszak już Henry Ford powiedział, że: „Wiem, że połowa mojej reklamy to wyrzucone pieniądze. Nie wiem tylko, która to połowa.”

    Ford to jednak miał łatwo. Banalne media, banalna konkurencja, łatwi do określenia odbiorcy produktów. A teraz? Teraz na rynku dzieje się! Technologia zmienia media, zmienia społeczeństwa. Nic nie jest oczywiste, nic nie jest pewne. Trwa nieustanna pogoń za nowymi rozwiązaniami. Jakie by one nie były, wcześniej czy później firma stawia pytanie, czy jej się to opłaci.

    więcej